Łzy.
Płaczę.
Jestem beznadziejna wiem. Słaba.. Nieudacznica.
Zawalam terminy. Prace, egzaminy. W dodatku spieprzyłam diete. 5 kg poszło w .... no... i jest z powrotem...
Wpychają we mnie jedzenie. Sama sobie je wpycham. Nie panuję nad tym.
Nie dobrze mi. Mam dość.
Nie można żyć bez jedzenia?
Mieć siłę bez niego.
Jak nie jem to ogarnia mnie zdenerwowanie, złośc, gniew, agresja, zmęczenie, brak siły, brak pewności siebie, zrezygnowanie, dekoncetracja..
Prawie bym ostatnio koleżance krzywde zrobiła....
A bez jedzenia...? ...Moje capoeira znika. Nie mam siły a trening, na odskonalenie... na progres ...
Wiem jestem słaba, szybko się poddaję.
Nie wiem gdzie podziałam się dawna ja... wytrwała...konsekwentna ..pracowita...
Wszyscy coś ode mnie chcę...co było na zadanie...masz tamto..wyśli to... ró to..czemu nie umiesz tego ucz sie...
nikt nie przyjdzie.. nie posłucha.. nie przytuli..przede wszystkim przytuli i posiedzi ze mną... nie ma takiej osoby....
opłaca mi się budować mój fałszywy świat?
nie przyjmuję waszych warunków..
nie będę walczyć o przyszłość której nie mam..
nie widze w tym sensu..
przepraszam....
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,5228718,trackback
komentarze (4) | dodaj komentarz